Prasa

05 November 2014r.

Mówią i widzą


Artykuł z Made in Warmia & Mazury


Jakie historie kryją kobiety, które odlewa z brązu Tomasz Wawryczuk?


Pochylone, splecione, bez rąk, ale i skierowane ku sobie, z opiekuńczymi ramionami – takie kobiety Tomasz Wawryczuk uwalnia z brązu. Są zmęczone, ale i pełne refleksji, pochylone, lecz ich niewidzialne oczy nie zawsze patrzą pokornie w ziemię. Każda rzeźba to oddzielna historia – ta, którą zna tylko jej twórca oraz ta, którą każdy sam ujrzy w postaci wyłaniającej się z patynowanego brązu.

Historią jest także sam rzeźbiarz, który sztukę nie zawsze nosił w sobie, ale pewnego dnia po prostu po nią sięgnął i tak już zostało. Albo to sztuka sięgnęła po niego. Przez dłonie Tomasza Wawryczuka brąz zaczął opowiadać o sobie. Rzeźbą „Rodzina” wyszeptał historię o opiekuńczych ramionach męża otulających żonę, o kochającym spojrzeniu rodziców wpatrzonych w dziecko, „Bliźniacy” zrobili ku sobie odważny, zdecydowany krok i zastygli tuż przed wniknięciem jeden w drugiego. „Masażystki z Taorminy” cicho zdradziły swoje zmęczenie ukryte w pochylonych ramionach i silnych dłoniach.

W twórczości Tomasza Wawryczuka rzeźba i fotografia uzupełniają się. Na wystawie w Hotelu TIFFI to właśnie zdjęcia rzeźb stały za swoimi pierwowzorami, ukazując w większym formacie ich najdrobniejsze szczegóły. Fotografie zdawały się być niemymi strażnikami pilnującymi, by każdy, kto spojrzy na rzeźbę, dojrzał jej prawdziwą historię.

Jak owe historie powstają? Właściwie rodzą się same. Zdradzają to słowa Ursa Fischera, które towarzyszą twórczości Tomasza Wawryczuka: „Każda praca zaczyna się od szybkiego szkicu, ale gdy tylko przygotowuję materiały, coś idzie źle – na przykład obiekt nie chce stać. Moja irytacja sprawia, że wychodzi coś zupełnie innego. Gotowe dzieło nigdy nie wygląda tak, jak planowałem”. Fischer wskazuje własną irytację jako sprawcę powstania zupełnie innego dzieła, niż to, które miał w zamyśle. Natomiast rzeźby Tomasza Wawryczuka zdają się same przejmować swój los we własne dłonie, mówią i widzą, choć brak im oczu i ust. Raz zaczynają snuć opowieść swojego istnienia, a po chwili milkną. Lecz nawet ich milczenie jest oddzielną historią.


Tekst: Wiktoria Korzeniewska
Obraz: archiwum artysty


www.polishsculptors.pl
www.tomaszwawryczuk.pl